A jednak się udało! Odnalazłem dawnego Zibiego. Kawał drogi musiałem się po niego wracać. Siedział schowany w kącie mojej głowy. Początkowo nie był zbyt skory do pomocy. Mówił że już nie potrafi tego co kiedyś, ze jest zbyt słaby. - O czym ty gadasz? Przecież „nie dam rady, nie istnieje”?! - Masz rację… prawie o tym zapomniałem. Chodźmy więc, zobaczymy co da się zrobić! Wtedy jeszcze nie wiedziałem z czym tak naprawdę przyjdzie nam się zmierzyć…