Wybiła godzina „zero”. Zgodnie z miejscową procedurą wykąpany, golutki jak mnie Bozia stworzyła leżałem pod kołderką, przeglądając kolarską gazetkę. W najmniej oczekiwanej chwili przyszły do mnie dwie młode pielęgniarki. (Właściwie, to mógłby być dobry wstęp do najfajniejszego wpisu na tym blogu, jednak niestety sprawy nie potoczyły się tak, jak byśmy tego chcieli).